Książek było sporo, ale… brakowało opowieści, których można słuchać. Takich, które stają się rytuałem przed snem, towarzyszą w aucie, przy rysowaniu, podczas wspólnego leniwego popołudnia.
I właśnie dlatego zaczęłam od audiobooka.
Dlatego, że wierzę, że słuchanie jest wspaniałym sposobem, w jaki dziecko poznaje świat. Dla niektórych młodych ludzi z niespożytą energią nawet łatwiejszym, niż siedzenie z książką. Bo przy słuchaniu można rysować, skakać czy bujać się na trapezie.
Ale przede wszystkim dlatego, że naukowych audiobooków dla małych dzieci… prawie nie ma. A szkoda - bo to forma, która potrafi otworzyć wyobraźnię jak nic innego.
I właśnie dlatego narodzili się Mia i Niko. Z potrzeby naszej własnej rodziny, by połączyć wiedzę, przekazaną z szacunkiem dla małego człowieka, opartą o aktualne dane, ciepłą opowieść, która buduje relację, oraz doświadczenia, które dziecko może wykonać własnymi rękami.
Chciałam stworzyć audiobook, który nie tylko opowiada historię, lecz naprawdę uczy.